Hej,
dawno mnie tutaj nie było. Ale tym razem myślę, że na serio wracam. Dlaczego zawsze zdarza mi się to w trakcie sesji?!? Nie ma pojęcia, ale tak już mam, ze ten słomiany zapał we mnie tkwi... Trochę pozmieniam bloga. To co tutaj się znajduje dotyczące mojej podróży do Stanów dodam w jednym poście, żeby wszystko było razem, bo szczerze mówiąc czuję, że były.. słabe. Nie miałam wtedy gdzie pisać, jedynie na telefonie i takie były tego skutki. Oczywiście jeżeli macie jakiekolwiek pytania dotyczące mojej podróży piszcie śmiało.
Było to niesamowite przeżycie, które zmieniło moje myślenie. I mimo tego, że po powrocie zaczęło się sypać to jakoś daje mi się to poukładać. Powrót do rzeczywistości był okropny. Każde spojrzenie kierowane na mnie było pełne osądu i wzgardy, kiedy przechadzając się ulicami Chicago każdy się uśmiechał i patrzył z zupełnie innym nastawieniem. To jest to czego brakuje mi w naszej polskiej społeczności. Pewnego rodzaju otwartości.
Nie będę przynudzać na razie. To może zostawię na inny post. Jak na razie wrócę do zmiany wyglądu bloga, a Was zachęcam do komentowania moich wypocin ;)
W przyszłym tygodniu zdam relację z mojego maratonu koncertowego (Coldplay i Guns n' Roses). AAAAAA już się nie mogę doczekać <3
LoTs Of LoVe DreAMeRs
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz