Dzień przed...
Okay no to SIEMANGO!! ;PJutro wyjeżdżam!
WOW!
TO JUŻ JUTRO!!
Ciągle czuję się lekko zdenerwowana, ale wiecie jak to jest kiedy robi się coś po raz pierwszy...
Źle to brzmi ;p Ale stres się okropnie udziela.
Mam już wydrukowaną kartę pokładową, rawie całkowicie spakowana i teraz należy czekać.
Wiem, że wszyscy będą trzymać za mnie kciuki, żeby wszystko poszło po mojej myśli. Ale zawsze jest ta doza niepewności. Niestety.
No ale trzeba się zrelaxować...
Ta jasne, żeby mi to jeszcze się udało xD
Kłębek nerwów - to ja! xD
Dobra, dobra, dobra, dobra
wdech
wydech
wdech
wydech
wdech
JA PIERDOLE!!!!!
Dobra nie ma co szaleć będzie dobrze, będzie dobrze....
DZIEWCZYNY! POMOCY !! +~+
Jeeeeestem na miejscu!!!
Nie wiem czym się tak stresowałam...
Na prawdę było w porządku z przesiadka w Berlinie. Nawet pani mi zdążyła założyć kartę stałego klienta Airberlin xd wiec teraz czuje się zobowiązana do korzystania z ich usług. Ale ku mojemu zdziwieniu na prawdę standard jest wysoki. Nie kupowałam biletów, żeby była dobra jakość ale było tanio... A tutaj takie zaskoczenie;)
Dwa posiłki podczas lotu w cenie. Do tego co jakiś czas stewardessy przychodziły i pytały o picie. I dostałam darmowa wodę xd
Prawda , że mimo mojej znajomości angielskiego nie potrafiłam zrozumieć co mają na myśli, kiedy pojawiały się komunikaty samolotowe. Strasznie słaba jakość nagrań i okropnie trzeszczy i gdybym tylko znała niemiecki pewnie zrozumiałabym więcej, niż kiedy mówili po angielsku. Taki los.Wychodząc z lotniska nie czujesz się jak w USA. Nic specjalnego. Dopiero zaczęłam to czuć kiedy zauważyłam ten żółty autobus, który odwozi dzieci do szkoły.
Potem charakterystyczne małe domki... Ale szczerze to nie jest jakiś ogromny przeskok miedzy jednym państwem, a drugim. Przynajmniej na razie bo nie byłam jeszcze w Downtown, więc nie wiem co to Chicago ;P
Teraz głównie siedziałam u cioci w domu.
Zaczęłam odczuwać chorobę zmiany czasu - tak zwany jetlag- około godziny 17 czasu Amerykańskiego czyli północy w Polsce. Dziwne, że nie wcześniej., bo przywykłam do chodzenia spać znacznie wcześniej.
Zdążyłam jak na razie wypić amerykańska lemoniadę - 16% soku z cytryny xd, spróbować pizzy, która wszystko prawie miała podwójne i jeden kawałek to było ZA dużo :o i posłuchać polskiego radia ;p
Ale oglądałam Ellen ^^ Co prawda powtórkę, ale się liczy jako poczucie amerykańskości..
Nie wiem czym mogę się jeszcze z Wami podzielić. Aktualnie jest 5:52 przebudziłam się, ale spróbuję zasnąć znowu :PJedną z ciekawostek jest to, że są tutaj cykady, które się tak drą, że robią większy hałas wieczorem niż ptaki z rana :P
Dobra, jak chcecie jeszcze coś wiedzieć śmiało pytajcie. Dzisiaj wybieram się do Dunkin Donut i zobaczę okolice gdzie mieszka moja kuzynka ^^ Może kogoś poznam... Zobaczymy
Jestem niczym dziecko
Heeeej!
Nie pisałam wczoraj, bo tak na prawdę czwartek nie był ciekawy. Ponad polowe dnia spędziłam w domu. Ale wyszłam dwa razy z psem, poznając miłych ludzi... To znaczy nie dokładnie poznając ,ale mając możliwość rozmowy z nimi. Jeden nazwał psa ( który swoją drogą jest czarny) hot-dogiem. Poza tym miałam jeszcze wycieczkę do Dunkin Dounts.Wczoraj też wieczorem byłam, poniewaz razem z kuzynką zbierałyśmy liście z przed domu;P
Piątek ogółem był jakiś taki fajniejszy, bo miałam już z kim spędzić czas. ;)))
O 8:30 pojechaliśmy po moją młodsza kuzynkę - nazwę ją tutaj Maya.
Maya była na obozie i trzeba było ją odebrać. Miejsce, w którym była na prawdę było urocze. Jezioro, a przy nim drewniane domki, dosyć duży kawałek od drogi.
Maya widząc mnie bardzo się ucieszyła- tak samo jak i ja ;))
Kiedy wróciłyśmy z powrotem do domu mojej cioci, po wypakowaniu jej rzeczy, poszłyśmy na spacer, zgadnijcie co na nim robiłyśmy? ŁAPAŁYŚMY POKEMONY!😂😂😂😂
Ostatnio to chyba moje ulubione zajęcie xd
Odwiedziłyśmy plac zabaw, w którym się zakochałam. W US mają inne rodzaje zabawek, które po prostu wyzwalają we mnie dziecko 😂
Sprawia mi to ogromną radość ;P
A mam 18 lat 😂😂😂
Ciągle mnie to bawi jak bardzo nie jestem dojrzała xd
Chodziliśmy jeszcze po okolicy, podśpiewując, "tańcząc", szukając pokemonów, rozmawiając i roztapiając się. Tutaj w Chicago są okropnje duszne dni... Mam nadzieje że dzisiejszy taki nie będzie.
Kiedy wróciłyśmy z powrotem, postanowiłyśmy isc na basen, na którym myślę, że spędziliśmy z 2 godziny, na pewno.
Potem było bardzo amerykański obiad- skrzydełka w BBQ i frytki, a po posiłku ruszyły poszukiwania mebli ogrodowych xd
Moja ciocia postanowiła, że potrzebuje jakieś kupić, więc szukaliśmy czegoś na Internecie. Suma summarum skończyło się na wizycie w sklepie i dowiedzeniu się, że aby zdobyć ten komplet, trzeba jechać do sąsiadującego stanu. Więc będę mieć możliwość zobaczenia trochę więcej👍👍👏
Mam nadzieję, że moja wypowiedź ma jakiś sens i jest w miarę składna. Może troche przypominać relację z jakiejś wycieczki szkolnej pisanej przez kogoś z podstawówki, ale szczerze to nie mam ochoty na razie na jakieś głębsze przemyślenia😂😂 wybaczcie ;P
Życzę Wam Milego dnia, mimo że macie już 15, a ja dopiero 8 ^^
Raj na ziemi
Hej!
*macha ręką jak jakaś wariatka*
Jak tam Wam się żyje? Ja nie narzekam, jest w porządku. Na prawdę ;)
Nie robię na razie zbyt wiele - nie wychodze w jakieś bardzo ciekawe miejsca i nie poznaje dużo ludzi. Chociaż....
Nie pisałam długo nie miałam zbytnio o czym. Poszukiwanie mebli ogrodowych nie jest jakimś ogromnym przeżyciem, ale przynajmniej się nie nudziłam. W sumie okazało się to bardzo zabawne, bo w końcu kupiliśmy, to znaczy, moja ciocia i wujek kupili poduszki na krzesła i leżaki.
W sumie zabawna historia, bo kupili ich 11 i jak się potem okazało, zmieściły się do bagażnika tak, że ja siedząc z Mayą na tylnich siedzeniach zostałyśmy nimi oddzielone. Dosatkowo, kiedy wychodziliśmy ze sklepu okropnie lało i była burza, ale tak to wyglądało, od kiedy po przyjechałam.
Od wczoraj zaczęło się robić normalnie.W ciągu tych dni kiedy nie pisałam odwiedziłyśmy plaże nad jeziorem, gdzie był potwornie przystojny ratownik ( wiem,że na mnke patrzył. JA TO WIEM! ;P), u którego braliśmy kłódkę do szafek. Jednak okazało się to trochę trudne, bo jego przełożony nie chciał nam jej wydać, bo nie miałyśmy ID - tak, nie noszę przy sobie dowodu, bo w sumie niebo jest mi to potrzebne. Jedyne ID miała moja ciocia, ale ona nas tylko tam porzuciła.
SKOMPLIKOWANE.
Mam nadzieję, że nie piszę bardzo nieskładnie ;P
Wczorajszy dzień był niesamowity, bo znalazłam swój raj na Ziemi. Tym razem jest to na prawdę moje miejsce. Jest to sklep w jednej z galerii handlowych. Nawet nie ma jeszcze nazwy ;P
Z początku wydaje się mały. Ma sklep z koszulkami z zespołów - jak się dowiedziałyśmy, bedzie ich więcej <3 Są tam też płyty, kubki oraz magnesy na lodówkę.
Udało nam się, bo jeden z pracowników, bardzo miły i dobrze wyglądający chłopak, oprowadził nas po "wnętrzu" sklepu.
Mozna bylo tam grac na basie, gitarze, perkusji, keybordzie i śpiewać karaoke w takich budkach ❤ jedna zmieniała głosy a reszlta nagrywala jak śpiewasz. Była takze przygotowana scena na koncerty, podpisywanie płyt etc. Na otwarciu oficjalnym ma byc ktos sławny, ale nawet muj crush no 2 nie wiedział kto. Ale prawdopodobnie Corey z Slipknot💛❤💚💛❤💛❤💚💛❤💚 Ale zobaczymy ^^ Jest tam też korytarz z historia rock n' rolla.... Po prostu miejsce stworzone dla mnie!
Nie wiem co mogę wam więcej napisać. Można byłoby napisać więcej, ale ciągle jestem pod wrażeniem tego miejsca. A dzisiaj Hot Topic, czyli sklep także stworzony dla mnie. Zobaczcie sobie na ich stronę internetową to zrozumiecie ❤
DAY 10
Hej
Jestem
Uziemiona.
Może nie do końca, ale właśnie nawróciło moje szczęście xd zrobiłam sobie coś z nogą, prawdopodobnie wyskoczyło mi kolano, czy coś, ale już jest lepiej. Na szczęście. Moge lekko na niej stawać.
A najlepsze/najgorsze jest to, że mam dzisiaj koncert. Jestem okropnie szczęśliwa, że wreszcie zobaczę moich ukochanych idiotów na żywo! Szkoda, że nie będę mogła się na nich poczaić... Ale może przyjadą do Polski niedługo i będę mogła zaszaleć ^^
Ostatnie dni byly raczej nudne, oczywiście to za sprawą tej durnej nogi, ale może tak miało być?
Miałam okazję poznać bardzo miłą panią, która powiedziała mi, że muszę poćwiczyć moje nawyki chodzeniowe, bo to może być tym kamieniem milowym i sprawia, że jest jak jest.
Trzymajcie kciuki, żeby było wszystko dobrze ;)
Na pewno będzie.
Raczej nie wierzę w przeznaczenie, ale wierze, że rzeczy nie dzieją się bez powodu- nie wiem, czy sama sobie w tej sytuacji nie zaprzeczam, ale zobaczymy ;P
Także TINLEY PARK BĄDŹ GOTÓW NA MNIE I MOJE SZCZĘŚCIE! Xd No i na Maye też xd
Damy rade. Bedzie dobrze, musi czyż nie?
Dzisiaj krótko, bo jak mówiłam nie ma o czym pisać. Wczoraj cały dzień oglądałam Yaoi - tak zgarszam młodszą kuzynkę. Lekko niepokojące, ale to cała ja. Niestety moja dziwność czasem zaskakuje nawet mnie.
Tak, więc Miłego wieczoru Wam życzę. Moj bedzie spełnieniem kolejnego mojego marzenia ❤
Chicago, Chicago
Hej!
Dawno nie pisałam, ale proszę o wybaczenie. Szczerze mówiąc, nie chciało mi się siąść i czegoś naskrobać. Nie lubię pisać na telefonie, ale stwierdziłam, że wreszcie wypadałoby.
Mój poziom świadomości, że jestem w USA wzrósł po wczorajszej wycieczce.
Ale od początku.
Koncert 5sos, był niesamowity. Z biegiem czasu, wybaczam mojej kuzynce, że kazała mi wyjść wcześniej. Chodź ciągle czuje smutek przypominając sobie jak Ashton wyszedł do tłumu i zaczął zabawiać publiczność, a ja stałam już przy wyjściu obok sceny i obserwowałam z boku, żeby zobaczyć ich po raz ostatni. Ale słyszeć jak Michael mówi, ze kocha Chicago, a Calum , że to drugie miasto w którym się zakochał. I ... Po prostu było niesamowicie.
Mam nadzieję, że uda mi się niedługo zobaczyć ich ponownie.
Odwiedziłam jakiś czas temu sklep "Dollar Tree". Wszystko po dolarze. Niby mogłoby się wydawać, ze totalny szajs, ale tak na prawdę są bardzo ciekawe produkty. No i warto wydac na nie dolara, bo gdzieś indziej kosztują 3x więcej.

No a teraz o Downtown.
To jest niesamowite miejsce. To jest tak jak pokazują w filmach. Wielkie budynki, wspaniałe miejsca, duży tłum, wiele samochodów i ci ludzie...
Mialam okazje słyszeć uliczny chicagowski jazz. Było to cos niesamowitego. Weszłam do słynnego autobusu szkolnego, byłam w tej nerce w Millenium Park, widziałam Navy Pear- ale tam idę innym razem.
Jadłam także typowego hot-doga, a w budce gdzie go kupowaliśmy, były polskie kielbasy:P
Polska jest wszędzie!
To samo, kiedy poszliśmy do Marshalls, gdzie pani rozmawiała przez telefon ze swoja córką po polsku. Można bylo sie domyślić jakie relacje łączą kobietę z rozmówcą.
Druga wizyta w Chicago, była inna. Poszliśmy do zoo i na Navy Pier. Zoo jak,zoo. Lubię popatrzeć na tygrysy, lwy i Fenka 💜💜 Ale poza tym nie ma dużej różnicy między naszymi zoo, a tymi tutaj.
No i w końcu Navy Pier...
Kocham to miejsce i mogłabym tam zostać na bardzo długo. Jest to coś a la molo z restauracjami, klubami itd. Jednak największą popularnością cieszy się wielkie koło diabelskie na środku. Widok z niego nocą jest czymś niesamowitym, co sprawia ogromną przyjemność. Chicago nocą jest wspaniałe.
Prawdą jest, że nie sprawia Ci ono ogromnej radości, kiedy ledwo idziesz, ale i tak jest piękne. Kiedy już musieliśmy wyjść z Navy Pier udaliśmy się przed Children's Museum, gdzie była śliczna fontanna. Bawiłam się pod nią jakbym miała 10 lat. Ale tyle mam mentalnie, więc nie można się bardzo temu dziwić.
Niesamowite jest to, kiedy patrząc na wieżowce wokół uświadamiasz sobie, jak bardzo mały jesteś. Ale jednocześnie chcesz należeć do tego świata, chcesz być jego częścią i dorównywać tym budynkom. Chcesz wtopić się w tłum i po prostu być jednym z elementów tej układanki, nie konieczne pokazującym wiele, ale bez, którego nie powstanie kompletny obraz. Ale czy tak właśnie jest? Szerze, nie wydaje mi się. Żyjemy w świecie, w którym ludzie nie są zauważani. Ale chcieć zawsze można ;)
LoTs Of LoVe DreAMeRs
Dawno nie pisałam, ale proszę o wybaczenie. Szczerze mówiąc, nie chciało mi się siąść i czegoś naskrobać. Nie lubię pisać na telefonie, ale stwierdziłam, że wreszcie wypadałoby.
Mój poziom świadomości, że jestem w USA wzrósł po wczorajszej wycieczce.
Ale od początku.
Koncert 5sos, był niesamowity. Z biegiem czasu, wybaczam mojej kuzynce, że kazała mi wyjść wcześniej. Chodź ciągle czuje smutek przypominając sobie jak Ashton wyszedł do tłumu i zaczął zabawiać publiczność, a ja stałam już przy wyjściu obok sceny i obserwowałam z boku, żeby zobaczyć ich po raz ostatni. Ale słyszeć jak Michael mówi, ze kocha Chicago, a Calum , że to drugie miasto w którym się zakochał. I ... Po prostu było niesamowicie.
Mam nadzieję, że uda mi się niedługo zobaczyć ich ponownie.
Odwiedziłam jakiś czas temu sklep "Dollar Tree". Wszystko po dolarze. Niby mogłoby się wydawać, ze totalny szajs, ale tak na prawdę są bardzo ciekawe produkty. No i warto wydac na nie dolara, bo gdzieś indziej kosztują 3x więcej.

No a teraz o Downtown.
To jest niesamowite miejsce. To jest tak jak pokazują w filmach. Wielkie budynki, wspaniałe miejsca, duży tłum, wiele samochodów i ci ludzie...
Mialam okazje słyszeć uliczny chicagowski jazz. Było to cos niesamowitego. Weszłam do słynnego autobusu szkolnego, byłam w tej nerce w Millenium Park, widziałam Navy Pear- ale tam idę innym razem.
Jadłam także typowego hot-doga, a w budce gdzie go kupowaliśmy, były polskie kielbasy:P
Polska jest wszędzie!
To samo, kiedy poszliśmy do Marshalls, gdzie pani rozmawiała przez telefon ze swoja córką po polsku. Można bylo sie domyślić jakie relacje łączą kobietę z rozmówcą.
Druga wizyta w Chicago, była inna. Poszliśmy do zoo i na Navy Pier. Zoo jak,zoo. Lubię popatrzeć na tygrysy, lwy i Fenka 💜💜 Ale poza tym nie ma dużej różnicy między naszymi zoo, a tymi tutaj.
No i w końcu Navy Pier...
Kocham to miejsce i mogłabym tam zostać na bardzo długo. Jest to coś a la molo z restauracjami, klubami itd. Jednak największą popularnością cieszy się wielkie koło diabelskie na środku. Widok z niego nocą jest czymś niesamowitym, co sprawia ogromną przyjemność. Chicago nocą jest wspaniałe.Prawdą jest, że nie sprawia Ci ono ogromnej radości, kiedy ledwo idziesz, ale i tak jest piękne. Kiedy już musieliśmy wyjść z Navy Pier udaliśmy się przed Children's Museum, gdzie była śliczna fontanna. Bawiłam się pod nią jakbym miała 10 lat. Ale tyle mam mentalnie, więc nie można się bardzo temu dziwić.
Niesamowite jest to, kiedy patrząc na wieżowce wokół uświadamiasz sobie, jak bardzo mały jesteś. Ale jednocześnie chcesz należeć do tego świata, chcesz być jego częścią i dorównywać tym budynkom. Chcesz wtopić się w tłum i po prostu być jednym z elementów tej układanki, nie konieczne pokazującym wiele, ale bez, którego nie powstanie kompletny obraz. Ale czy tak właśnie jest? Szerze, nie wydaje mi się. Żyjemy w świecie, w którym ludzie nie są zauważani. Ale chcieć zawsze można ;)
LoTs Of LoVe DreAMeRs


